Autopromocja i „lans” w Wicca Tradycyjnym
Przeglądając forum Wicca Tradycyjne oraz prowadząc rozmowy podczas spotkań osób zainteresowanych Wicca spotykałem się często z opinią, że niektórzy Wiccanie lansują się dzięki swojej religii. Niektóre osoby wytykały nam, że określając się Ukrytymi Dziećmi Bogini posiadamy jednocześnie strony internetowe, udzielamy się na forach dyskusyjnych i urządzamy spotkania otwarte. Wytykano nam, że chwalimy się swoją wiedzą, swoimi osiągnięciami, swoimi uczniami.
Pomyślałem, że warto do podobnych zarzutów ustosunkować się publicznie. Nie chcąc wypowiadać się w imieniu innych Wiccan zdecydowałem się napisać jak to wygląda z mojej perspektywy. Być może moja wypowiedź zainspiruje innych żeby przedstawiali swój punkt widzenia i wyjaśniali z jakich pobudek robią to co robią.
Piszę te słowa jak wiccański Arcykapłan posiadający Trzeci Stopień Wtajemniczenia w wiccańskie Misteria. Przy okazji będą one podsumowaniem mojej dotychczasowej działalności.
Przez pierwszy okres mojego treningu wiccańskiego skupiłem się tylko i wyłącznie na nim. Jednak zdawałem sobie cały czas sprawę, że w Polsce osoby zainteresowane Wicca mają niezwykle ograniczony dostęp do źródeł na ten temat, w szczególności, gdy nie znają języka angielskiego, albo nie mają funduszy, żeby sprowadzać zza granicy drogie anglojęzyczne książki. Wicca bardzo ich pociągało, ale nie bardzo wiedzieli, czym ono tak naprawdę jest i które informacje na ten temat są rzetelne, a które nie. Tak powstał Dziki Gon. Napisanie tak wielu rozbudowanych artykułów kosztowało mnie dużo pracy i wysiłku. Niektóre z nich przerabiałem latami. Strona nadal się rozbudowuje, a ostatnio pojawiają się na niej artykuły Wiccan z innych tradycji i linii przekazu niż moja. Oczywiście można ten aspekt moich działań uznać za lans i autopromocję. Niemniej jednak nie można nie zauważyć wysiłku włożonego w pisanie długich artykułów na temat folkloru Wysp Brytyjskich, czy historii Wicca. Myślę, że niejedna osoba z tych informacji skorzystała i pomogły one zdecydować, czy Wicca jest ścieżką, którą chciałaby w przyszłości podążać.
Kolejnym aspektem mojej działalności było tłumaczenie książek. Zdecydowałem się, że najlepiej zacząć od wiccańskiej klasyki, czyli „Współczesnego czarownictwa” Geralda B. Gardnera i „Aradii, ewangelii czarownic” Charlesa Godfreya Lelanda. Napisałem też do obydwu tych pozycji obszerne przedmowy. Książki przetłumaczyłem pracując na pełny etat i opiekując się terminalnie chorą matką oraz prowadząc coven. I znów można powiedzieć, że u podstaw tego przedsięwzięcia leżała chęć lansu. Niemniej jednak ciągle słyszę opinie osób zachwyconych tłumaczeniem, szczęśliwych, że wreszcie mogły przeczytać najważniejszą książkę Gardnera i Lelanda po polsku. Więc znowu na moim okupionym ciężką pracą „lansie” skorzystało wiele osób.
Oprócz książek Gardnera i Lelanda przetłumaczyłem zresztą wiele tekstów Starhawk, które obecnie są dostępne na mojej stronie Dziki Gon oraz napisałem artykuł opowiadający o tej tradycji dla feministycznego kwartalnika „Trzy kolory”. Te rzeczy trudno jest chyba wytłumaczyć auto promocją, skoro sam nie jestem zaangażowany w działalność Reclaiming. To co zrobiłem powstało z szacunku i sympatii do Starhawk i jej działalności, a nie z chęci budowania swojej pozycji w tradycji, do której żywię sentyment i sympatię, ale z którą się na co dzień nie identyfikuję.
Kolejną odsłoną mojego rzekomego „lansu” miałoby być prowadzenie forum Wicca Tradycyjne, które obecnie jest największym, zarówno pod względem ilości postów jak i użytkowników forum poświęconym temu tematowi. Jednak i za tym aspektem mojego „lansowania się” stoi ogrom pracy polegającej na pisaniu postów, moderacji, łagodzeniu konfliktów. Forum Wicca Tradycyjne jest miejscem, na którym swobodnie mogą wymieniać poglądy Wiccanie ze wszystkich polskich linii przekazu.
Innym aspektem mojej działalności jest organizacja comiesięcznych spotkań dla Wiccan i sympatyków w Warszawie. Jest to jedyna tego typu przedsięwzięcie terenie całej Polski.
Czy zatem jestem lanserem? Hmmm… Mam stronę internetową, tłumaczę książki, prowadzę aktywne forum, organizuję udane spotkania osób zainteresowanych Wicca i mam wielu uczniów. Tak jestem lanserem. A może nie jestem? Sam musisz, Szanowny Czytelniku, odpowiedzieć sobie na to pytanie.
Niezależnie też od tego jak będzie Twoja odpowiedź musisz zdawać sobie sprawę z tego, że bardzo wiele osób bardzo realnie skorzystało i korzysta z mojej działalności czytając moje wypowiedzi na forach, tłumaczone przeze mnie teksty, czy uczestnicząc w organizowanych przeze mnie spotkaniach. Dlatego uważam, że mój „lans” jest całkowicie usprawiedliwiony. A kto uważa inaczej, zamiast śledzić z wypiekami na twarzy moje poczynania i komentować je za moimi plecami, niechaj się zajmie swoim życiem i swoją działalnością.