Romantyczna wizja czarownictwa na przełomie wieków
Wbrew często powtarzanej opinii idee będące pożywką dla współczesnego odrodzenia europejskiego czarownictwa nie dotarły do świadomości szerokiego czytelnika wraz z wydaniem książek Charlesa Godfreya Lelanda, czy dr Margaret Alice Murray. Pierwsze współczesne publikacje, w których twierdzono, że czarownictwo mogłoby być rzeczywiście praktykowane na terenie Europy, i że nie było ono satanistycznym kultem, a pozostałością wierzeń przedchrześcijańskich pojawiły się już w XVIII wieku. W 1749 roku włoski pisarz Girolamo Tartarotti wydał książkę „O nocnych spotkaniach czarownic” (“De Congresso Notturno Delle Lammie”). Następnie, w 1751 roku powstało jej rozszerzone wydanie zatytułowane „Obrona teorii o nocnych spotkaniach czarownic” („Apologia del Congresso Notturno Delle Lammie). Według Tartarotti czarownictwo było tak naprawdę pozostałością kultu pogańskiej bogini Diany i wbrew nauczaniu kościoła nie miało nic wspólnego z satanizmem. Wszelkie nadnaturalne elementy towarzyszące historią czarownic Tartarotti przypisywał przesądom oraz ignorancji.
Podobne teorie głosił niemal sto lat później profesor prawa karnego na uniwersytecie w Berlinie Karl Ernst Jarcke. Jacke twierdził, że pogańskie religie przetrwały pośród najbiedniejszych warstw społecznych, w szczególności chłopów. Kościół wydał im wojnę i zrównał z satanizmem. Jacke nie wykluczył też, że z czasem członkowie owych kultów sami zaczęli uważać się za satanistów, a rogate bóstwo, które czcili zrównali z chrześcijańskim diabłem. To, że podobne historie rzeczywiście miały miejsce potwierdził włoski naukowiec profesor Carlo Ginzburg, który swoich książkach „Nocne bitwy: czarownictwo i kulty agrarne w szesnastym i siedemnastym wiekach” („The Night Battles: Witchcraft and Agrarian Cults in the Sixteenth and Seventeenth Centuries” 1966) i „Ekstaza. Odkodowanie sabatu czarownic.”(„Ecstasies. Deciphering the Witches’ Sabbath” 1989) udowodnił, iż jeszcze w siedemnastowiecznych Włoszech istniał pogański kult Benandanti, którego członkowie uważali, ze co roku pod postaciami motyli, myszy, kotów, czy zajęcy walczyli o urodzaj pól z siłami chaosu. Ginzburg udowodnił w tych książkach, że po latach prześladowań Benandanti sami zaczęli utożsamiać się z destrukcyjnymi siłami, które uprzednio zwalczali.
W 1839 roku eorię Jackego rozpropagował inny niemiecki uczony Franz Josef Mone. Uważał on jednak, że kult czarownic, chociaż nie miał korzeni satanistycznych, tylko pogańskie, rzeczywiście zagrażał społecznemu ładowi. Według niego czarownice składały ofiary z ludzi i brały udział w nocnych orgiach, o co posądzali je chrześcijańscy prześladowcy. Kult ów miał przywędrować na tereny dzisiejszych Niemiec z Grecji i charakterem przypominał tamtejsze pogańskie religie misteryjne.
Najbardziej wpływowym dziwiętnastowiecznym tekstem opisującym czarownictwo jako pozostałość pogańskim religii była jednak wydana w 1862 roku “Czarownica” („La Sorcière”) autorstwa wybitnego francuskiego historyka Julesa Micheleta. Pomimo imponującego dorobku naukowego jej autora trudno ją jednak traktować jako książkę historyczną. Prędzej jest to manifest ideologiczny Micheleta, będący wyrazem jego niechęci do kościoła katolickiego, wspierającego, jego zdaniem, wyższe klasy społeczne. Religią ludu było natomiast czarownictwo, będące ekstatycznym kultem pogańskiego boga Pana utożsamionego przez kościół z szatanem. Kultowi przewodziły kapłanki, które zajmowały się też lecznictwem.
Pod koniec XIX wieku do debaty na temat czarownica włączyły się sufrażystki. W 1893 roku amerykanska feministka Matilda Joslyn Gage w swojej głośnej książce “Kobieta, kościół i państwo” („Woman, Church and State”) powtórzyła w ślad za Micheletem, iż czarownice były kapłankami pogańskiego kultu płodności. Według Gage kapłanki owe czciły przede wszystkim wielką boginię. Sam kult natomiast miał swe korzenie w starożytnych, matriarchalnych kulturach, które miały istnieć kiedyś na terenie Europy.
Zwolennikiem teorii Micheleta i Gage był też wybitny brytyjski matematyk oraz twórca statystki matematycznej Karl Pearson. Czarownictwo było jego zdaniem religią praktykowaną w starożytnych kulturach matriarchalnych, która przetrwała do czasów nowożytnych, koncentrując się z czasem na kulcie rogatego boga. Jedną z ostatnich kapłanek tej religii miała być, według niego, Joanna D’Arc.
Z nastaniem dwudziestego wieku spekulacje na temat kultu czarownic znacznie się wzmogły. W 1899 roku amerykański badacz folkloru Charles Godfrey Leland opublikował „Aradię, albo ewangelię czarownic”, w której zebrał on wierzenia kultu czarownic praktykowanego we współczesnej mu Toskanii. Twierdził on, że materiał dla owej publikacji dostarczyła mu kobieta o imieniu Maddalena, która sama uważała się za czarownicę. Przedstawione w „Aradii” czarownictwo bardzo przypominało kult, który wcześniej opisał Michelet. Było religią biednych i uciśnionych. Czarownice czciły w nim boginię Diane i jej brata Lucyfera, a także ich córkę, Aradię.
Wszystkie te teorie wydawały się potwierdzać badania nowożytnych procesów czarownic przeprowadzone przez wybitną egiptolożkę dr Margaret Alice Murray. W 1921 roku wydała ona „Kult czarownic w Europie zachodniej” („The Witch-Cult in Western Europe”). W ślad za Micheletem, Gage i Lelandem, od których twórczości zawsze publicznie się odcinała, twierdziła ona, że czarownictwo było paneuropejskim starożytnym kultem płodności, w którym czczono bogów Dianę i Dianusa. W przeciwieństwie do tych autorów uważała ona jednak, że czarownicami i czarownikami było również wielu europejskich władców, którzy jedynie oficjalnie wyznawali chrześcijaństwo. Władcy owi byli co pewien czas składani w ofierze, zgodnie z krwawą, starożytną tradycją zaprezentowana chociażby w popularnej „Złotej gałęzi” antropologa sir Jamesa Georgea Frazera. Opisany przez Murray kult był niezwykle dobrze zorganizowany i przez wiele stuleci miał skutecznie realizować z chrześcijaństwem. Czarownice spotykały się w niewielkich grupach określanych mianem covenów. Świętowały cztery święta agrarne, Sabaty, oraz pełnie księżyca określane mianem Esbatów. Według Murray rogata postać przewodząca spotkaniom czarownic była tak naprawdę przebranym przywódcą kultu, który na czas rytuału utożsamiany był z bóstwem.
Swoją teorię Murray oparła na badaniach tekstów źródłowych pozostawionych po procesach czarownicy. Późniejsi badacze tematu wykazali jednak, że podchodziła ona do nich dość selektywnie. Skupiała się na tych źródłach, które potwierdzały jej teorie, a kompletnie ignorowała takie, które im przeczyły. Nie zmienia to jednak faktu, że o ile teorie Murray zyskały ogromna popularność ich krytyka miała miejsce przede wszystkim w kręgach naukowych i nigdy nie była szczególnie nagłaśniana poza nimi. Pomimo nierzetelnego badania źródeł, ewidentnej nadinterpretacji niektórych z nich, przy całkowitym pominięciu innych, obecnie wielu prominentnych naukowców nie jest już tak skorych do całkowitego negowania tez Murray. Współcześni naukowcy odkryli bowiem, że na terenie nowożytnej Europy rzeczywiście istniało wiele lokalnych kultów, które mogły być pozostałościami religii pogańskich i które przez chrześcijan były utożsamiane z satanistycznym czarownictwem. Romantyczna wizja czarownictwa prezentowana przez historyków oraz badaczy folkloru na przełomie wieków może mieć zatem więcej wspólnego z rzeczywistością, niż jeszcze do niedawna przypuszczano.



