Homoseksualizm i starożytne kulty Bogini Matki
Niewiele wiadomo o pogańskich religiach przeszłości. W wielokulturowym, eklektycznym świecie starożytnym religie relatywnie często powstawały i upadały, łączyły się ze sobą i wzajemne na siebie wpływały. Pewne motywy wydawały się jednak mieć charakter ponadczasowy i niemal w niezmienionej formie występowały w wielu dawnych kulturach odległych od siebie zarówno w miejscu, jak i w czasie. Takim mitem o charakterze uniwersalnym była opowieść o Wielkiej Bogini – Matce i jej młodym synu – kochanku, który rodził się, dorastał i umierał, by na powrót się odrodzić. Ów mit ewoluował przez setki, a nawet tysiące lat stając się podwaliną wielkich kultów misteryjnych i pośrednio wpływając nawet na chrześcijaństwo. Według jednych opowieść o Wielkiej Bogini i młodym bogu była metaforą cyklów natury, według innych opowiadała o wędrówce ludzkiej duszy z łona bogini na powrót do jej łona. Najprawdopodobniej jednak była i jednym i drugim. Wielka Bogini była światem, który jest wieczny i niezmienny, natomiast młody bóg podlegał cyklicznym przemianom podobnie, jak rośliny, zwierzęta i ludzie. Młodzieniec ów w wielu swoich aspektach znany jako Dumuzi, Tammuz, Dionizos, Hiacynt zazwyczaj miał biseksualną, czy niekiedy homoseksualną naturę. Być może związane było to z tym, że jako wybrankowi bogini nie wypadało mu dzielić łoża z ziemskimi kobietami, być może był on uosobieniem duszy, która według wielu starożytnych wierzeń była biseksualna. Być może androginiczna uroda młodzieńca miała przypominać, że zarówno mężczyźni jak i kobiety są podlegli prawom ustanowionym przez Wielką Matkę. Według interpretacji niektórych współczesnych badaczy, tylko mężczyzna, który potrafił pełnić kobiecą rolę mógł zrozumieć naturę bogini. Analiza kultów Wielkiej Bogini wydaje się częściowo potwierdzać tę ostatnia tezę. Jej kapłani zazwyczaj podkreślali swą odmienność nosząc kobiece stroje, poddawani byli niekiedy całkowitej, niekiedy częściowej kastracji i najprawdopodobniej, podobnie jak jej kapłanki, oddawali się rytualnej prostytucji.
Inanna i Dumuzi
Jedną z pierwszych znanych nam opowieści o Wielkiej Bogini i jej młodym oblubieńcu jest sumeryjska historia bogini Inanny i boga – pasterza Dummuzi, którego imię w języku sumeryjskim znaczyło „wierny, albo prawdziwy syn”. Współcześnie znamy kilka wersji tej legendy w których Dummuzi jest przedstawiano zazwyczaj jako kochanek, bądź mąż Inanny choć jego imię wskazuje, że relacje między nimi mogła mieć nieco inna naturę W jednej z wersji mitu Inanna zstępuje do świata umarłych Kur, którym rządzi jej starsza siostra Ereszkigal, gdzie zostaje złapana przez Anunnaki, boga zmarłych. Inannę udaje się uratować bogu Enki, w zamian za to, że ktoś zajmie jej miejsce w świecie zmarłych. Wybór bogini padł na Dummuzi, który podczas jej niebezpiecznej wyprawy bogato przyodziany zajął miejsce na jej tronie. Jednak później bogini pożałowała swojej decyzji i zarządziła, że Dummuzi spędzał jedynie pół roku w świecie zmarłych, podczas gdy drugą połowę roku jego miejsce w zaświatach zajmować miała jego siostra Gesztinanna. W innej wersji mitu Inanna zstępuje do królestwa Ereszkigal, by uratować stamtąd zmarłego Dummuzi.
Chociaż znane są starożytne poematy opiewające miłość Inanny i Dummuzi imię młodzieńca wskazuje, że mógł być on również synem Bogini. To, że po jej odejściu do świata zmarłych bogato odziany zajmuje miejsce na jej tronie może być świadectwem jego seksualnej ambiwalencji, podobnie jak fakt, że pół roku jego rolę w królestwie zmarłych Kur pełni kobieta siostra Gesztinanna, którą można z nim utożsamić na podobnej zasadzie, na jakiej utożsamia się często Inannę z Ereszkigal.
W Babilonie Inanna zyskała imię Isztar, a bóg –pasterz Dummuzi stał się bóstwem wegetacji Tammuzem. Prawdopodobnie z czasem kult tego bóstwa stał się kultem misteryjnym. Rokrocznie opłakiwano zstąpienie Tammuza do podziemi, co zapowiadało koniec pory wegetacyjnej i oczekiwano na jego powrót z krainy umarłych, a wraz z nim powrotu ziemi do życia.
Kapłani bogini Inanny/ Isztar dzieli się na kilka grup: assinnu, kurgarru, kulu’u i kalum. Później zaczęto ich wszystkich określać mianem kalbu, co oznaczało „sługę bogini”. Semickie słowo kalebh znaczyło psa, ale też homoseksualistę służącego bogini. Określano ich również terminem sal-zikrum oznaczających zniewieściałego mężczyznę. Zazwyczaj nosili oni stroje, na które składały się męskie i żeńskie elementy, mieli długie włosy i nosili kolorowe naszyjniki. Prawdopodobnie prawa część szat kapłanów zawierała kobiece symbole, a lewa męskie. Kapłanów bogini powszechnie bano się, a zarazem ich szanowano. Nie jest wykluczone też, że część z nich poddawano rytualnej kastracji. Wierzono, że wystarczyło dotknąć assinnu w czoło by uzyskać zwycięstwo w bitwie. Jedno spojrzenie kurragu mogło obdarzyć pomyślnym losem.
Kapłani Bogini byli pieśniarzami, muzykami, kompozytorami, tancerzami i aktorami. Kurrgaru grali na lutni, lirze , fletach i metalowych kołatkach. Kapłani określani mianem kalum komponowali hymny, lamenty i inkantacje. Assinnu zajmowali się między innymi komponowaniem elegii poświęconych żywotowi Isztar, nazywanymi inhu.
Kurgarru i assinnu brali udział w rytualnych przedstawieniach organizowanych na cześć Isztar, podczas których nosili stroje bogini. Uczestniczyli również w hieros gamos, świętych godach, pomiędzy Boginią i jej ukochanym Dummuzi, w których role wcielali się arcykapłanka kultu i władca miasta. Kapłani tworzyli oni wtedy barwną procesję podczas której nieśli lustra i śpiewali „Bądź pozdrowiona Inanno!”.
Ich podstawą rolą było jednak oddawanie się męskim czcicielom Bogini, co było dla tych drugich aktem świętej komunii z bóstwem. Ciała kapłanów uważano za naczynie bogini i były one jej poświęcone.
Afrodyta i Adonis
Wbrew powszechnie panującym poglądom kult Afrodyty, jednej z najpopularniejszych i najbardziej charakterystycznych greckich bogiń nie pochodził wcale z Grecji lecz z Fenicji, gdzie czczono ją pod imieniem Astarte. W starożytności wyspa Cypr, u wybrzeży której miała narodzić się Afrodyta była jednym z centrów kultu owej bogini, której imię oznaczało gwiazdę zaranną. Inne centra jej kultu znajdowały się w mieście Ugaryt na terenie Kanaanu, gdzie znano ją pod imieniem Athirat, bądź Athtart. Jej kult praktykowały również hebrajczycy, którzy nazywali ją Ashtoret. Czczono ją także w Sydonie, Tyrze i Byblos.
Z Afrodytą/ Astarte związany jest kult jej przybranego syna i kochanka Adonisa, którego imię ma prawdopodobnie korzenie semickie i wywodzi się od słowa Adon, władca. Adonis podobnie jak Tammuz przez pół roku spędza czas z Afrodytą w świecie żywych, a przez pół roku z boginią podziemi, będąca podobnie jak Afrodyta jego przybraną matką i kochanką, Persefoną. Historia Adonisa dała początek niezliczonym kultów misteryjnych praktykowanych na Bliskim Wschodzie, w Grecji, a później w Rzymie. Najbardziej znanym obrządkiem tych kultów była trwająca dwa dni Adonia, którą obchodzono najprawdopodobniej wczesną wiosną. Podczas tego święta kładziono posągi Adonisa do grobów i urządzano im pochówek podczas którego kobiety opłakiwały go na podobieństwo Afrodyty.
Następnego dnia odbywało się święto ku czci zmartwychwstałego boga. Innym elementem obchodów Adonii było kultywowanie tak zwanych ogrodów Adonisa. Były to płytkie kosze, bądź niewielkie gliniane naczynia, w których sadzono szybko wzrastające rośliny: pszenicę, jęczmień, koper, sałatę. Rośliny pielęgnowano przez osiem dni, najczęściej na dachach domów, by następnie ofiarować je w morzu, bądź w rzece.
Bardzo prawdopodobne, że piękny Adonis przejawiał zachowania homoseksualne. Był on między innymi kochankiem Dionizosa. W Ugaryt, gdzie Astarte czczono pod imieniem Athirat, a jej wychowanka i kochanka jako Baala (termin baal podobnie jak hebrajski adon oznaczał władcę). Baal mieszkał na świętej górze Sapanu, gdzie służył mu piękny „młodzian o słodkim głosie”. Przygrywał on bóstwu na cymbałach oraz na lirze. Nazywał się Kinar i przyrównywano go do greckiego Orfeusza. Relację Baala i Kinara porównywano natomiast do tej łączącej Zeusa i Ganimedesa. Kapłani kultu Athirat i Baala byli określani jako qedeshim, święci, oraz kelebim, psy. Podobnie jak kapłani Inanny i Tammuza uważani byli za „kobiecych mężczyzn”. Nosili oni wielobarwne kaftany z długimi rękawami. Ich zadaniem było dbanie o świątynie, wytwarzanie rytualnych przedmiotów. Przypisywano im również moc sprowadzania deszczu. Kapłani praktykowali święty taniec, podczas którego biczowali się i samookaleczali by osiągnąć trans. Pełnili oni też ważną rolę podczas mistycznych zaślubin bogini reprezentowanej przez arcykapłankę z władcą miasta Ugaryt. Kapłan bogini śpiewał podczas ceremonii sporządzania napoju składającego się z masła, mleka, mięty i kolendry a także rozpalał kadzidła. W owych pieśniach wychwalał boginię Athirat oraz jej siostrę Anat. Śpiewał też o uwodzicielskiej mocy bogini i męstwie ugaryckich wojowników.
Przede wszystkim jednak qedeshim pełnili rolę hierodulów oddających swoje ciała w służbie bogini mężczyznom praktykującym jej kult. Część z nich prawdopodobnie była eunuchami, którzy swą męskość złożyli w ofierze bogini nawiązując do mitu o Adonisie, który wykrwawił się na śmierć po tym jak dzik na którego polował urwał mu genitalia. Z kropli krwi boga wyrosły czerwone zawilce. Stosunek z qedeshim był komunią z bóstwem. Niektórzy współcześni badacze sugerują też, że praktyki owe służyły osiągnięciu transu przez kapłanów, którzy dzięki temu mogli wróżyć i wieszczyć.
Warto zauważyć, że mit o Afrodycie i Adonisie nie był jedynym tego typu w starożytnej Grecji. Bohaterami analogicznej opowieści był Apollo i jego młody ukochany Hiacynt. O miłość Hiacynta rywalizował z bogiem olimpijskim bóg zachodniego wiatru Zefir. Gdy młodzieniec odrzucił jego względy, Zefir z zazdrości tak skierował rzucony przez Apollona dysk, że zranił śmiertelnie Hiacynta. Z krwi zmarłego wyrósł kwiat noszący po dziś dzień jego imię. Ciało chłopca według niektórych mitów Apollo zabrał na Olimp. Według innej wersji mitu został on wskrzeszony i zabrany na Olimp przez Afrodytę. W mieście Amyklaj na wschód od Sparty, którego mitycznym założycielem był ojciec Hiacynta co roku świętowano jego śmierć i odrodzenie podczas obchodów Hiacyntii. Owe święto trwało trzy dni. Pierwszego dnia obchodzono żałobę po zmarłym młodzianie. Drugiego dnia świętowano jego odrodzenie licznymi ucztami, wyścigami koni, tańcem, śpiewem oraz grą kitarze i aulosie. Muzyka tego ostatniego instrumentu towarzyszyła również obrzędom kultu Dionizosa. Podobno wynalazł go satyr Marsjasz, który należał do orszaku frygijskiej bogini Kybele, którą czczono w starożytności jako Wielką Boginię – Matkę, której młodym kochankiem i był bóg – pasterz Attis. Trzeciego dnia obchodzono misterium poświęcone Apollonowi i Hiacyntowi. Niewiele wiadomo na jego temat, prócz tego, że tego dnia kobiety spartańskie tkały chiton dla odrodzonego Hiacynta.
Reja i Dionizos Zagreus
Niewiele wiemy o wierzeniach starożytnych Minojczyków. Informacje, które na ich temat posiadamy zazwyczaj zostały spisane przez Greków i niosą na sobie piętno ich wierzeń i poglądów. Z całą pewnością jednak może my stwierdzić, że na starożytnej Krecie istniał kult Wielkiej Bogini o imieniu Reja. Według mitologii greckiej Reja była tytanidą, córką Uranosa (nieba) i Gai (ziemi), chociaż prawdopodobnie była kiedyś tożsama z Gają. Jej mężem był Kronos (czas). Razem władali oni w epoce określanej mianem złotego wieku. Reja urodziła Kronosowi dzieci: Hestię, Demeter, Herę, Hadesa, Posejdona. Tytan każde z nich pożerał, bojąc się, że któreś z nich zajmie jego miejsce. W końcu Reja z pomocą swych rodziców ukryła przed mężem swe najmłodsze dziecko Zeusa, a mężowi zamiast niego podała do zjedzenie kamień. Młody Zeus wychowywał się w jaskini znajdującej się na zboczu kreteńskiej góry Idy, którą to nazwą określano w mitologii greckiej góry poświęcone Bogini – Matce. Etymologia tej nazwy pochodzi od greckiego pierwiastka da który pojawia się również w imieniu bogini Demeter (De + meter /=matka/), a jest związany z wyobrażeniem Wielkiej Bogini. Zeus spędził tam całe dzieciństwo pod opieką Gai, bądź kozy Amaltei doglądany przez dziewięciu kuretes, pomniejszych bogów, odzianych w zbroje żołnierzy , którzy tańczyli, krzyczeli i klaskali w ręce, aby Kronos nie słyszał dziecięcego płaczu. Później mianem kuertes określano kapłanów, którzy w trakcie świąt i procesji ku czci boga Zagerusa wykonywali orgiastycznie tańce, podczas których doprowadzali się do samookaleczenia. Zagerus był synem Zeusa i Persefony, który podobnie jak ojciec dorastał on jaskini na kreteńskiej górze Idzie. Władca Olimpu kochał chłopca tak bardzo, że planował uczynić go królem wszystkich bogów. Ów plan nie spodobał się Herze, która namówiła tytanów opiekujących się Zagreusem pilnowanym bacznie przez wiernych kuretes by jego unicestwili. Tyrani wywabili małego Zagreusa z kołyski nęcąc zabawkami i rzucili się nań, chcąc go zabić. Zagreus kilka razy zmieniał postać, usiłując się im wymknąć. Podczas swej ucieczki wcielał się po kolei w lwa, konia, węża, tygrysa i byka. W ostatnim wcieleniu tytani schwytali go i pożarli. Rozwścieczony Zeus cisnął w nich piorunem, zamieniając ich w proch. Z owego prochu powstała ludzkość mająca w sobie naturę tytanów i dzięki Zagerusowi również bogów. Pośród prochów Reja znalazła serce Zagerusa i oddała jej Zeusowi. Ten przyrządził z niego napój dla swojej ziemskiej kochanki Semele, która po wypiciu zaszła w ciążę i urodziła Dionizosa. Owa historia stała się mitem założycielskim misteriów orfickich. Być może jednak obydwa mity były tak naprawdę jednym, który opowiadał o Wielkiej Bogini i jej młodym pięknym synu wychowanym pośród kapłanów.
Obecnie przypuszcza się, że kult Dionizosa rzeczywiście narodził się na minojskiej Krecie z kultu Zagreusa. Tym bardziej, że postać kreteńskiej Reji odgrywa w nim znaczną rolę. To ta bogini wyleczyła go z szaleństwa, które owładnęło nim w młodości za sprawą Hery, nauczyła go swych misteriów i wyprawiła w świat by uczył ludzi uprawy winorośli. Według badaczy owe misteria przypominały kult bogini częstą utożsamianej z Reją, a mianowicie Kybele, której kapłani, galli, dokonywali rytualnej kastracji podczas tańca ku czci bogini. Jego żoną była natomiast inna kreteńska bogini Ariadna, której imię z greckiego tłumaczy się jako „świętą”, bądź „niepokalaną”. Wielu obecnych badaczy twierdzi, że wizerunki wężowej bogini z Krety przedstawiają właśnie tę boginię. Niektórzy naukowcy uważają, że Ariadna była tą samą boginią co Astarte i Afrodyta, których kultom towarzyszyły ekstatyczne procesje rozpasanych seksualnie kapłanów. Dionizos, najczęściej ukazywany jako młodzieniec o androginicznej urodzie posiada wszystkie cechy Dummuzi, Tammuza, Adonisa, będących zarazem wychowankami, jak i ulubieńcami bogiń. Ponieważ sam był kapłanem misteriów Bogini Matki nie dziwi, że zachowały się historie o jego romansach z mężczyznami, zarówno ludźmi, jak i bogami, między innymi Achillesem, Adonisem, Akoetesem, bogiem muzyki Hymenaeusem, Ampelosem i Polymnosem (Prosymnusem). Ten pierwszy był pięknym satyrem, który został zabity przez byka. Po jego śmierci bóg przemienił go w winorośl, a jego krew w wino.
W starożytnym Rzymie z Dionizosem utożsamiona Antinousa deifikowanego kochanka cesarza Hadriana, który utopił się w Nilu.
W obrzędach ku czci Dionizosa uczestniczyły zarówno mężczyźni, jak i kobiety. Zazwyczaj elementem tych świąt była aischrologia, odwrócenie panującego porządku społecznego polegające na tym, że mężczyźni przebierali się za kobiety, kobiety wyrywały się spod władzy mężczyzn, biedni rozkazywali bogatym. Podobne praktyki miały również miejsce podczas misteriów eleuzyńskich. W procesjach ku czci Dionizosa mężczyźni i kobiety nosili phalloi, podobizny penisów, będących symbolem dobrobytu i płodności.
Kybele i Attis
Największym z kultów, w którym oddawano cześć Wielkiej Matce i jej młodemu wychowankowi i kochankowi był frygijski kult bogini Kybele i Attisa. Według jednego z wielu mitów dotyczących tych bóstw Attis, piękny młody pasterz, został przez swych przybranych rodziców zmuszony do małżeństwa z córką króla Pesynuntu, Midasa. Podczas ceremonii zaślubin dotknięty przez Kybele obłędem pozbawił się męskości i umarł. Bogini przywróciła go do życia, zgodnie z niektórymi opowieściami, pod postacią jodły. W innej wersji mitu bogini żałując swojego czynu wskrzesiła i uzdrowiła okaleczonego Attisa, który został żywcem zabrany do nieba przez kochanka Zeusa, Ganimedesa. Wcześniej Ganimedes został uprowadzony przez zakochanego w nim Zeusa na Olimp spod góry Ida we Frygii, która była poświęcona Kybele. Według jeszcze innej wersji tego mitu pochodzącej z Lidii Attis wprowadził w tym królestwie kult Kybele, przez co zazdrosny Zeus nasłał na niego dzika, który zranił go i doprowadził do śmierci podobnie jak to miało miejsce w micie o Adonisie. Adonis jak Attis był też bóstwem wegetacji.
Kapłani Kybele, których określano mianem galli prawdopodobnie nawiązując tym do nazwy frygijskiej rzeki Gallus poddawali się rytualnej kastracji ku czci Attisa. Owego aktu dokonywali podczas wykonywania specjalnego tańca kultowego przy akompaniamencie bębnów i tamburyn. Charakterystyczną cechą tańca było to, że rytm zmieniał się w coraz bardziej porywający, szalony, a taniec pełen skoków i kończył się kręceniem dookoła własnej osi, aż do osiągnięcia ekstazy i stanu świętego szału, co oznaczało, że bóstwo zawładnęło kapłanem. W tym stanie mógł on wygłaszać przepowiednie i wróżby. Niejednokrotnie podczas tańca kapłani Kybele biczowali się i okaleczali. Podobnie jak hierodule Inanny i Afrodyty galli oddawali się mężczyznom w świątyniach bogini.
Galli nosili długie włosy, które zazwyczaj rozjaśniali, bogate, ekscentryczne jedwabne, bądź lniane szaty najczęściej żółtego, bądź purpurowego koloru. Malowali też twarze białą maścią zawierającą drobinki złota. Na głowy najczęściej przywdziewali turbany, tiary, lub mitry. Te ostanie były uważane za symbol zniewieściałości przez tych Greków i Rzymian, którzy nie czcili bogini. Owa niechęć była prawdopodobnie związana z frygijskim, a więc „barbarzyńskim”, pochodzeniem tego nakrycia głowy. Zazwyczaj nosiły je też bóstwa przejawiające zachowania homoseksualne takie jak Dionizos, Adonis, czy Attis. Galli często zakładali na siebie biżuterię i przekuwali uszy w których nosili fantazyjne kolczyki. Depilowali ciała, tatuowali się. Używali też egzotycznych pachnideł.
Niektóre rytuały podczas obchodów świąt ku czci Kybele i Attisa miały ewidentnie homoerotyczny charakter. Należała do nich ceremonia wyświęcenia na kapłana bogini odprawiana 24 marca zwana Pannychis, albo Mesonyctium. Podczas owego obrzędu dochodziło między innymi do aktu hierogamii pomiędzy starszymi galli, a nowicjuszami. Na początku tego rytuału starsi galli uosabiali Attisa, jednak w trakcie również młodzi kapłani mogli zjednoczyć się z bóstwem i stać się jego ziemską manifestacją.
Kult Kybele i Attisa był niezwykle popularny w Grecji i w Rzymie, gdzie nadano jej tytuł Magna Mater deorum Idaea, Wielkiej Bogini Matka z Idy. Święta ku czci Kybele i Attisa zyskały miano państwowych. Arcykapłan kultu, archgalli, był uznawany za obywatela rzymskiego, pod warunkiem, że nie poddał się kastracji, gdyż rzymskie prawo zabraniało kastracji obywatelom. W późniejszym czasie zamiast kastracji galli mogli ofiarować bogini jądra byka. Inicjacja do kultu Kybele, taurobolium, polegała na kąpieli w krwi zaszlachtowanego byka, która była rytualnym oczyszczeniem i sprawiała, że uczestnik na następne dwadzieścia lat odradzał się dla wieczności, renatus in aeternum, w bogini.
Prócz prowadzenia rytuałów i uczestnictwa w nich galli zajmowali się też lecznictwem, rzucaniem zaklęć oraz różnymi formami dywinacji. Podobno posiadali również moce sprowadzania deszczu, obłaskawiania dzikich zwierząt oraz przeganiania złych duchów.
Na podstawie przytoczonych wyżej przykładów można stwierdzić z całą pewnością, że elementy homoseksualne były integralnym elementem zarówno mitów jak i praktyk kultów Wielkiej Bogini i jej młodego wychowanka oraz oblubieńca. Kapłani owych kultów na różne sposoby przygotowywani byli do odkrywanie swojej kobiecej natury, elementem czego było odbywanie stosunków seksualnych z męskimi wyznawcami bogini i jej wybranka. Zachowania homoseksualne były w tych kultach postrzegane jako ścieżka prowadząca do komunii z bóstwami zarówno w przypadku kapłanów, jak i świeckich wyznawców Wielkiej Bogini, niezależnie od ich preferencji seksualnych. Warto o tym pamiętać w czasach, kiedy w większości praktykowanych współcześnie religii homoseksualizm traktowany jest wyłącznie jako grzech i dewiacja.