Historyczne czarownictwo europejskie
Od czasów antyku postać czarownicy jest stałym elementem kultury Europy. Czarownice szanowano, lękano się ich, ale też często szukano ich pomocy. Boginią czarownic była Hekate, której kult pochodził prawdopodobnie z Tracji. Była ona nie tylko boginią magii, ale też boginią życia i śmierci, czczoną wraz z Demeter i Persefoną podczas misteriów eleuzyjskich. Homer poświęcił jej jeden ze swoich hymnów. Jest ona też centralną postacią „Teogonii” Hezjoda. Inne postacie czarownic w mitologii greckiej i rzymskiej to chociażby Kirke, Medea, czy utożsamiona z Hekate Trivia. Po mimo, że czarownice były palone na stosach już w starożytnych Atenach, a pierwsza kodyfikacja prawa rzymskiego dokonana w latach 451-449 p.n.e. znana jako Prawo Dwunastu Tablic (Lex Duodecim Tabularum) przewidywała karę śmierci za uprawianie czarnej magii w starożytnym świecie powszechnie tolerowano istnienie czarownic.
Podobnie traktowali czarownice Celtowie i Germanie. W wielu podaniach przekazywanych w różnych plemionach celtyckich centralnymi postaciami są czarownice i czarownicy, tacy jak Arianrhod, Ceridwen, Morgana Czarodziejka, czy Gwydion, Taliesin i Merlin. Według opowieści czarownice warzyły magiczne napoje. Rozumiały mowę zwierząt. Potrafiły też zmieniać postać i wieszczyć.
Pośród plemion germańskich czczono boginię magii i płodności, Freję. Magią parali się też największy bóg germański, Odyn, a także jego główny adwersarz, Loki. Jednak nawet oni nauczyli się sztuki magicznej, nazywanej seiðr, od Freji. Nie do końca wiadomo na czym dokładnie polegał seiðr. Prawdopodobnie częścią seiðr był tak zwany galðrar, czyli inkantacja zaklęć. Prawdopodobnie jednak seiðr polegał przede wszystkim na stosowaniu różnych technik transowych umożliwiających przepowiadanie przyszłości oraz kontakt z zaświatami. Seiðr uważano zazwyczaj za domenę kobiet. Spekuluje się, iż za zaklęcia czarownice płaciły własną krwią miesięczną, którą z oczywistych powodów nie dysponowali mężczyźni. Według innej koncepcji seiðr zawierał elementy magii seksualnej i uprawiający go czarownik musiał kopulować z innymi mężczyznami, pełniąc rolę pasywnego partnera. Jeszcze inna teoria głosi, że według Germanów mężczyzna nie powinien uciekać się do pomocy magii, a konfrontować się ze swoimi wrogami twarzą w twarz. Uprawiającą seiðr kobietę określano mianem völva, bądź seiðkona, mężczyzne natomiast nazywano seiðmaðr.
Czarownicy pełnili też ważną rolę w społeczności ugrofińskiego ludu Finów. Na tyle ważną, że wśród sąsiadujących z nimi Skandynawów i Rosjan uważano, że wszyscy Finowie są czarownikami. Czarownicy wprowadzali się w trans i porozumiewali ze światem bogów, duchów natury, a także duchami przodków, podobnie ja czynili to syberyjscy szamani. Głównym bohaterem fińskiego eposu „Kalevala” jest czarownik Väinämöinen, syn wielkiej bogini Ilmatar, który posiadał ogromną mądrość, potrafił porozumiewać się ze światem duchów, bogów i rzucać zaklęcia. Według innych przekazów sam Väinämöinen był odpowiedzialny za stworzenie świata. Fiński filolog i badacz folkloru Elias Lönnrot sugerowała natomiast, że był on historyczną postacią, poetą i szamanem, który żył w IX wieku n.e.
Za plemię czarowników uważani byli również Samowie, potomkowie przedindoeuropejskiego ludu zwanego Lappami. Na tą opinię wpłynęła stosunkowo późna ich chrystianizacja, która zaczęła być prowadzona dopiero w XVII wieku. Samowie po dziś dzień zostali animistami, praktykującymi różne formy magii i czczącymi duchy przodków oraz zwierząt. Najważniejszym z ich bogów jest władca dzikich zwierząt zwany Laib olmai, od którego zależy sukces, bądź porażka polowania. W społecznościach Samów kobiety i mężczyzn uprawiających czary oraz kontaktujących się z zamieszkanym przez bóstwa i duchy zaświatami określano mianem noaidi, bądź noaide.
Pośród plemion słowiańskich czarownice i czarowników określano między innymi mianem szeptuch i szeptunów, którzy dar leczenia za pomocą magii otrzymywali od bogów. Określenie „szeptun” pochodzi stąd, iż swe zaklęcia szeptali choremu do ucha. Dar rzucania zaklęć posiadały też tak zwane cioty, w przeciwieństwie do wiedźm, które czarować nie potrafiły, posiadały natomiast dużą wiedzę z zakresu zielarstwa i lecznictwa.
Podczas postępującej chrystianizacji Europy wszelkie formy czarownictwa utożsamiono z satanizmem. Chociaż na początku nawet kościół uznawał, że jest ono formą przedchrześcijańskiej religii. W pochodzącym prawdopodobnie z 314 roku Canon Episcopi możemy przeczytać:
„Czy kiedykolwiek dawaliście wiarę zabobonom, na podobieństwo niektórych podstępnych niewiast, które twierdzą, że oddały się we władanie Szatanowi, ogłupione diabelskimi rojeniami? W nocy, wraz z Dianą, pogańską boginką, w towarzystwie innych niewiast, pokonują wielkie odległości na grzbietach zwierząt, wśród ciszy nocnej, słuchając rozkazów owej Diany, jako swej pani i oddając się na jej usługi podczas pewnych określonych nocy.”
W opublikowanym w 1486 roku „Malleus Maleficarum” autorstwa dwóch dominikanów Heinricha Kramera i Jacoba Sprengera ostatecznie zrównano czarownice z czcicielami Szatana. Wszelkie formy magii zostały uznane za przejaw diabelskich mocy, efekt zawarcia paktu z demonem. Czarownice miały spotykać się w nocy na szczytach gór, gdzie często przylatywały na miotłach, bądź widłach. Podczas dziwnych rytuałów spółkowały z samym Szatanem oraz z innymi demonami, które towarzyszyły im na co dzień pod postaciami zwierząt domowych, nazywanych chowańcami. Porywały z kołysek niemowlaki, które składały w ofierze diabłom, a z ich tłuszczu wyrabiały słynną maść umożliwiająca latanie w powietrzu. Czarownice sprowadzały zarazy, powodowały nieurodzaj.
Dotąd nie wiadomo na ile opisane w „Malleus Maleficarum” praktyki miały jakikolwiek związek z rzeczywistością, a na ile były wytworem wyobraźni autorów. Z całą pewnością część z nich rzeczywiście miała miejsce i była pozostałością kultów pogańskich, jak to było w przypadku włoskich Benandanti, którzy co roku opuszczali swe ciała by pod postaciami wilków, szczurów i motyli walczyć o urodzaj pól ze złymi czarownicami. Czcili oni również boginię nazywaną Abundią, Irodianą, bądź po prostu Matką Przełożoną. Od końca XVI wieku Benandanti byli prześladowani przez Kościół i utożsamieni z destruktywnymi siłami, z którymi się zmagali. Pod koniec XVII wieku Benandanti przestali istnieć. Polowania na czarownice, które swoje apogeum osiągnęły w XVI i XVII wiekach udało się jednak przetrwać podobnym grupom w innych częściach Europy, takim jak chociażby słoweńscy kresniki, których magii uczyły pokrewne angielskim elfom wiły, węgierscy táltos czy posiadający lecznicze moce rumuńscy tancerze căluşari.
Współcześnie różne formy czarownictwa są mniej lub bardziej otwarcie praktykowane na terenie całej Europy.





